To 200. notka na moim blogu :) Wow. Pewno niektorych wpisow z checia bym sie pozbyla. Zwlaszcza zdjec na nich zawartych. Taka juz jestem- wyrzucam zdjecia, na ktorych nie wyszlam dobrze (moim zdaniem i okiem), pozbywam sie ksiazek, ktore nie przypadly mi do gustu, oddaje innym to co mnie nie potrzebne. Czasem zaluje, ze nie zachowalam moich pamietnikow, notatek. Ze nie jestem sentymentalna i procz zdjec, malo w moim domu pamiatek. Dlatego nie wprowadzam zmian w starych wpisach bloga. Niech bedzie jak jest. Kazdy od czegos zaczynal. A czlowiek sie uczy cale zycie :)
Dzis przedstawiam przepis na wspanialy sernik. Natknelam sie na niego w ksiazeczce "Cheesecakes pavlovas & trifles" z serii The Australlian Women's Weekly. Przygotowalam go dwukrotnie. Za pierwszym razem nie zachwycila mnie stuktura sernika. Mimo sumiennego zastosowania sie do proporcji otrzymalam sernik w formie pianki. Oczekiwalam sztywnej w konsystensji masy. Nie uzylam tez czekoladowych herbatnikow poniewaz nie znalazlam takich w sklepie. Dlatego uzylam zwyklych ciastek degistive i kakao. Za drugim razem nieco zmienilam proporcje- zmniejszylam ilosc smietany, dodalam zelatyny. Z masy wykonalam sernik i kilka mini-serniczkow. I przygotowalam zwykly herbatnikowy spod. Swietne okazaly sie silikonowe foremki :) Mimo kilku zmian, masa serowa znowu przypominala poprzednia. Sernik jest jednak tak pyszny, ze konsystencja nie stanowi dla mnie problemu.
Skladniki;
250 g czekoladowych herbatnikow ( zastapilam ciastkami digestive i 2 lyzeczkami kakao)
125 g masla, roztopionego
250 g kremowego serka
165 g cukru
1 lyzka soku z cytryny
3 lyzeczki zelatyny
125 ml wody
300 ml smietany 33%
425 g wisni w syropie
na polewe;
1 lyzka maki kukurydzianej
1 lyzka cukru
1 lyzka ciemnego rumu
Wykonanie;
Czas przygotwania to ok 30 min, plus czas pieczenia.
Herbatniki zmielic na mase konsystencji bulki tartej i wymieszac z rozpuszczonym maslem. Masa wypelnic spod i wewnetrzna czesc obreczy (boki) tortownicy o srenicy 21 cm. Odstawic do lodowki na ok 30 min. Serek utrzec na gladko z dodatkiem soku z cytryny i cukrem. Zelatyne wymieszac z woda i podgrzewac w kapieli wodnej mieszajac, do czasu rozpuszczenia. Odstawic na ok 5 min. Smietane ubic na sztywno. Mase serowa wymieszac ze smietana i zelatna. Wisnie osaczyc z syropu, zachowujac 3/4 plynu. 1/3 masy serowej wylac na spod herbatnikowy, posypac wisniami (polowa), wylac druga porcje masy i wylozyc reszte owocow. Pokryc reszta masy. By przygotowac polewe nalezy wymieszac make kukurydziana z cukrem i syropem z wisni. Garnek z mieszanka ogrzewac na malym ogniu, wmieszac rum. Zdjac z palnika gdy masa zgestnieje. Schlodzic i polac gesta mieszanka wierzch masy serowej. Sernik chlodzic ok 3 godziny lub dluzej.
niedziela, 22 listopada 2009
Black forest cheesecake
Autor: Ewa o 21:51 4 komentarze
sobota, 21 listopada 2009
Krajanka piernikowa z marcepanem
Do Swiat jeszcze chwila, prawie 4 tygodnie. Postanowilam jednak juz teraz przygtowac wlasnie to ciasto. Krajanka piernikowa z marcepanem, z przepisu podanego przez Bajaderke zrobila wrazenie na forum Cin Cin. Wystarczy spojrzec na ilosc odpowedzi do przepisu. Ja swoja przygotowalam w duzej formie, dlatego tez nie widac u mnie wartswy powidla, ktora jest tuz nad warstwa marcepanu. Smak jednak powala na kolana :) Polowek wlasnie zajada skrawki ciasta i pyta czy to sie napewno do swiat nie zepsuje :) Puszke z ciastkami schowalam w miejscu niedostepnym dla Jego oczu. Przy okazji nauczylam sie robic marcepan i teraz moge juz w kazdej chwili przygotowac ten pyszny smakolyk.
Skladniki, cytuje za Bajaderka;
3 1/3 szklanki maki
1 lyzeczka sody oczyszczonej
1 lyzeczka proszku do pieczenia
1 lyzka cynamonu
1 lyzeczka kardamonu
1 lyzeczka iimbiru
po 1/2 lyzeczki zmielonej galki muszkatalowej i zmielonych gozdzikow
po 1/4 lyzeczki zmielonego czarnego pieprzu i zmielonego ziela angielskiego
szczypta soli
1/2 szklanki miodu
1 szklanka cukru
1/2 kostki masla
1 jajko
drobno posiekane orzechy, skorka pomaranczowa
225g pasty migdalowej
1/2 szklanki cukru
2 zoltka
1/3 szlanki maki
1 lyzka mleka
po 1 lyzce soku pomaranczowego i cytrynowego
1 lyzeczka olejku migdalowego
powidla sliwkowe
Lulier koniakowy:
1 szklanka cukru pudru
3 lyzki koniaku
Wykonanie;
Pasta migdalowa;
1 1/2 szklanki migdalow bez skorki 1 1/2 szklanki cukru pudru 1 bialko 1 lyzeczka ekstraktu migdalowego szczypta soli. Zmielic migdaly partiami w malakserze, wymieszac z cukrem pudrem i reszta skladnikow i wyrobic na gladka, twardawa mase. Schlodzic dobrze w lodowce, masa musi byc zimna przed kolejna obrobka. Niewykorzystane resztki swietnie przechowuja sie w zamrazalniku.
Marcepan;
Paste migdalowa rozetrzec z cukrem, dodac pozostale skladniki i dobrze wymieszac.
Rozgrzac piekarnik do temperatury 180ºC. Make przesiac z proszkiem, soda i sola, dodac posiekane orzechy i skorke.
Miod, cukier i maslo rozgrzac dosc mocno (ale nie zagotowac) w duzym rondlu, dodac przyprawy korzenne, wymieszac. Dodawac stopniowo make ciagle mieszajac az ciasto zacznie odchodzic od scianek rondla. Zdjac z palnika i lekko przesudzic, dodac jajko i wymieszac.
Przelozyc ciasto na stolnice i lekko wyrobic podsypujac maka w razie koniecznosci. Jeszcze cieple podzielic na dwie czesci - kazda rozwalkowac na prostokat wielkosci 33 x 20 cm, przeniesc jeden placek na plaska blache wylozona pergaminem. Zostawiajac 1 cm margines rozsmarowac na ciescie mase marcepanowa (mozna posypac rodzynkami jezeli ktos lubi), na marcepanie rozprowadzic rowna warstwa powidla. Przykryc druga czescia ciasta, dobrze zlepic brzegi i piec okolo 25-30 minut. Wyjac z piekarnika, lekko przestudzic i jeszcze cieple polukrowac.
Zostawic odkryte na cala noc. Pokroic na male kwadraciki, przechowywac w szczelnej puszce w warstwach przelozonych pergaminem.
Lukier:
Utrzec cukier z koniakiem na jednolita mase. Zamiast lukru koniakowego mozna uzyc dowolnego, ulubionego lukru.
Autor: Ewa o 09:20 10 komentarze
Etykiety: finger food, kalendarium weekendowe, pasty, slodkosci
poniedziałek, 16 listopada 2009
Bialy chleb na zakwasie
Na wstepe chcialam wspomniec o moim poprzednim poscie, ktorego usunelam chwile temu. Wroci na bloga w odpowiednim czasie. Wszystko to kwestia mojego niedoczytania, roztrzepania i checi zrobienia wszystkiego na juz :)
Ponizej przedstawiam prosty chleb na zakwasie, ktory zaprezentowany zostal przez Liske w Pracowni Wypiekow. Kilka tygodni temu, w rozmowie z kolezankami, ktore w tym miejscu pozdrawiam :) postanowilam rozprawic sie z zakwasem. Pomylalam, ze skoro tyle osob sobie z nim radzi to jest to napewno prostsze od nauki jazdy samochodem ;) I okazalo sie, ze jest. Wyhodowalam zakwas dzieki radom Mirabbelki. Moj wybor padl na ten wspomagany miodem. Dopiero pozniej trafilam do Pracowni Wypiekow, gdzie autorka podaje bardzo szybki jednonocny pomysl na zrobienie zakwasu. Moze kiedys go wykorzystam.
Gotowy zakwas stal w lodowce i chcialam go jakos spozytkowac. Przeczytala uwagi Liski, o tym, ze swiezy zakwas jest jeszcze slaby i dobrze jest wspomagac go drozdzami przy pierwszych wypikach. W zwiazku z tym moj wybor padl na ten wlasnie chleb, gdyz przepis zaleca dodanie i zakwasu i drozdzy. Poniewaz jednak moj zakwas jest pszennym, a w przepisie zalecany jest zytni musialam to zamienic.
Skladniki;
500 g mąki pszennej (najlepiej chlebowej, ale może być dowolna mąka pszenna)
1 płaska łyżeczka soli
300 g wody
8 g świeżych drożdży
150 g zakwasu pszennego (w oryginale zytniego)
Wykonanie (cytuje za Liska);
Wszystkie składniki łączymy, najlepiej przy pomocy miksera. Ciasto powinno być dosyć gęste.
Przykrywamy sciereczką i odstawiamy na 2 h.
Następnie przekładamy ciasto do keksówki (o pojemności 1 kg) lub formujemy bochenek albo bułeczki.
Spryskujemy olejem lub oliwą i posypujemy maką.
Odstawiamy do wyrośnięcia na 45-60 minut.
Piekarnik nagrzewamy do temp. 210 st C i pieczemy chleb ok. 40 minut (bułeczki mniej wiecej 20 minut).
Autor: Ewa o 09:02 8 komentarze
Etykiety: chleb
czwartek, 12 listopada 2009
Raspberry & walnut loaf
Uwielbiam maliny, nie przepadam za orzechami. W grudniowym miesieczniku "Good food" wypatrzylam ciasto z polaczeniem obu tych skladnikow. Przepis reklamuje marke Bonne Mami, ktora etykietowane sa dzemy. Pewno nie powinnam o tym pisac ale w koncu to jest zrodlo przepisu. Postanowlam nie uzywac sugerowanego dzemu, gdyz wszelkie konserwy owocowe sa tutaj bardzo slodkie. Ilekroc kupie konfiture produkowana na terenie UK czy Irlandii, nie moge oprzec sie wrazeniu, ze od groma w nim cukru. Slodycze tez maja duzo slodsze od "naszych", nawiasem mowiac. Przepis swietny. Ciasto jeszcze nie zdazylo ostygnac a Polowek juz pytal o dokladke.
Skladniki;
175 g masla, plus do wysmarowania formy
4 lyzki dzemu malinowego
175 g malin mrozonych
150 g maki
1 lyzeczka proszku do pieczenia
150 g cukru
100 g mielonych migdalow
50 g orzechow wloskich, polowek
skorka z cytryny
3 jaja, wymieszane
cukier puder do posypania
Wykonanie;
Czas przygotowania ciasta to ok 8 minut, plus czas pieczenia.
Piekarnik nastawic na 180C. Foremke keksowa wysmarowac maslem. Dzem umiescic w garnku i ogrzewac na wolnym ogniu, mieszajac do uzyskania konystecji soku. Dodac wieksza czesc malin i zamieszac delikatnie garnikiem by owoce polaczyly sie z sokiem, i nie stacily swojego ksztaltu. Do miski przesiac make, proszek do pieczenia. Dosypac cukier, migdaly mielone, orzechy (odlozyc kilka do dekoracji) i skorke z cytryny. Utrzec z maslem i nastepnie z jajkami. Polowe masy przelac do foremki, wylac na nia 3/4 czesci masy owocowej i pokryc pozostala czescia owocow. Posypac pozostalymi orzechami. Piec ok 35- 40 min, lub do tzw. suchego patyczka. Schlodzic i polac pozostalym sosem owocowym. Posypac cukrem pudrem.
Autor: Ewa o 22:34 7 komentarze
Etykiety: kalendarium weekendowe, slodkosci
piątek, 6 listopada 2009
Persimons baked with honey
Przyznaje bez bicia, ze przepis wycielam z magazynu listopadowego ale nie zapisalam czy to "Delicious" czy to "Olive". Opisalam inne tego nie.A wszysko za sprawa tego, ze wzielam sie za uporzadkowanie sterty magazynow by zrobic miejsce kolejnym. Nie jestem w stane sobie odmowic drobnej comiesiecznej przyjemnosci zakupu dwoch kulinarnych magazynow. Uzaleznienie? Moze ktoras czytelniczka ma ktorys z dwoch wyzej wymienionych magazynow, i pomoze mi ustalic dokladne zrodlo pochodzenia przepisu?
Persymony to smaczne owoce. Bez pestek, o delikatnym miazszu. Uwazam jednak, ze wieksza przyjemnosc daje polaczenie persymony z ciastem czy chocby sosem. Same w sobie nie maja tego czegos, co mogloby mnie zachwycic. Choc trwa na nie sezon, zauwazylam, ze nie wszystkie sklepy sprowadzaja je. W moich okolicach robi to jedynie lidl.
Skladniki;
4 Hiszpanskie persymony
8 gozdzikow
4 nasiona kardamonu, zmielone
szczypta cynamonu
szczypta jasnobrazowego cukru
4 lyzki miodu
ewentualnie lody waniliowe lub bita smietana do podania.
Wykonanie;
Czas przygotowania to ok 8 minut, plus czas pieczenia i dogladania.
Piekranik nastawic na 200C. Odciac gorna czesc z kazdego owocu i wbic po dwa gozdziki. Owoce ulozyc w zaroodpornych naczyniach, odcietym wierzchem do gory. Zmielonymi ziarenkami kardamonu i cynamonem posypac owoce. Cukier z miodem rozpuscic w rondlu, dodac 290 ml wody. Doprowadzic do wrzenia i gotowac przez 2 minuty. Polac czescia syropu owoce, rezerwujac spora jego ilosc. Piec 1 godzine, co 15 minut polewajac syropem owoce. Podawac cieple z lodami lub bita smietna, polanymi sosem.
Autor: Ewa o 09:26 6 komentarze
Etykiety: desery, finger food, slodkosci
wtorek, 3 listopada 2009
chocolate crowned sticky date cakes
Czy mieliscie mozliwosc przejrzec ktoras z ksiazek pod patronatem "The Australian Women's Weekly"? Prawda, ze wspaniale? Kupilam dwie, zachwycona zdjeciami. I za kazdym razem przegladajac je zachwycalam sie wspanialymi fotografiami. Postanowilam w koncu przygotowac choc jedna propozyje. Juz szukam kolejnej gdyz ciastka upieczone dzis znikaja w szalonym tempie. Tym razem polecam daktylowe slodkosci z ksiazki "A taste of chocolate". Stosowalam sie do wszelkich zalecen i uzysklam ciastka o konsystecji muffinkowej. Mysle, ze masa swietnie nadawalaby sie na keks, lub do przelozenia powidlem czy innym slodkim mazidlem. Wedlug zalecen do pieczenia powinno sie uzyc foremek muffinkowych o poj. 180 ml. Nie posiadam takich wiec uzylam zwyklej blachy muffinkowej i zamiast 6 otrzymalam 18 :) Uwazam tez, ze sos toffi mozna wykonac z polowy skladnikow.
Skladniki
120g ciemnej czekolady, rozpuszczonej
250g suszonych daktyli, bez pestek
1 lyzeczka sody
250 ml wrzacej wody
60 g masla, posiekanego
165g brazowego cukru
2 jaja
150g maki ze srodkiem spulchniajacym
80g cimnej czekolady, posiekanej
sos toffi;
110g cukru brazowego
160 smietany
50 g masla
1 lyzka kakao, przesianego
Wykonanie;
Czas wykonania to ok 20 min. Plus czas pieczenia.
Piekarnik nastawic na 180C. Forme muffinkowa wylozyc papierem do pieczenia. Kazda z foremek polac rozpuszczona czekolada i odstawic do wystygniecia. W misce malaksera umiescic daktyle, sode i wode i miksowac ok 5 min do uzyskani gestej masy. Nastepie dodac maslo, cukier i zmiksowac. Wsypac make i wbic jaja, zamieszac do polaczenia. Polaczyc z posiekana czekolada. Mase rozdzielic do foremek i piec ok 15 min. Przestudzic i wylozyc na metalowa kratke. Zdjac papierowe oslonki. Przygotowac sos; W malym garnku wymieszac skladniki na sos- cukier, maslo, smietane i kakao. Zagotowac i przesudzic. Polac nim ciastka. Udekorowac bita smietana lub lodami.
Autor: Ewa o 20:05 8 komentarze
Etykiety: desery, finger food
piątek, 30 października 2009
Ciasto dyniowe
Festiwal Dyni trwa. Moj pierwszy w zyciu. Zachwycam sie smakiem dyni i zapachem jak dziecko. Gdy tylko rozpoczelo sie dyniowanie dodalam do zakladek kilka przepisow, ktore koniecznie musze wyprobowac. Musza jednak poczekac gdyz ciagle wyszukuje ciekawsze propozycje, zupelnie przypadkiem. Postanowilam sprawdzic co ciekawego prowadzaca festiwal Bea zaproponowala na poprzednich festiwalach. I urzekl mnie ten wlasnie przepis. Zastosowalam sie do wszystkich wytycznych jednak zupelnym przypadkiem uzylam kokosu zamiast migdalow. To dowodzi, ze okulary powinnam miec na nosie juz nie tylko do czytania. Przypadek byl jednak bardzo owocny- ciasto wyszlo wspaniale i bardzo smaczne, delikatne, miekkie i puszyste.Ten przepis zaprezentowala Bea z bloga "Moja Kuchnia" a pochodzi z ksiazki "La courge a decouvrir".
Skladniki;
4 jaja
90 g miodu
1 cytryna- otarta skorka i wycisniety sok ( ew. pomarancza)
250g dyni
200g kokosu (w oryginale migdalow lub orzechow laskowcyh)
50g maki
szczypta mielonych gozdzikow
1-2 lyzeczki cynamonu
1-2 lyzeczki proszku do pieczenia
cukier puder do posypania
Wykonanie
Czas wykonania to ok 10 min plus czas pieczenia.
Nagrzac piekarnik do 180°. Zetrzec dynie na tarce. Bialka ubic na piane. Zoltka ubic z miodem, dodac sok i skorke cytrynowa (lub pomaranczowa). Dodac dynie, przyprawy, kokos (orzechy), make, proszek, dobrze wymieszac. Na koniec dodac bialka i delikatnie wymieszac.
Wlac do dobrze wysmarowanej tluszczem tortownicy. Piec 40-50 min.
Przed podaniem posypac cukrem pudrem
Autor: Ewa o 08:59 7 komentarze
Etykiety: finger food, kalendarium weekendowe, slodkosci
wtorek, 27 października 2009
Pumpkin- cranberry biscotti
Nie lubie gryzc twardych i suchych orzechow, ciastek, chleba. Moze dlatego nie przepadam za pieczywem z tostera czy tzw. dietetycznym pieczywem, ktore przypomina marne wafelki. Dlatego tez widzac ten przepis wiedzialam, ze nie wykonam ostaniego etapu jakim jest podpiekanie ciastek. Odsylam do oryginalnego przepisu zamieszczonego na blogu Confessions of a Tart rowniez z powodu kilku zmian skladnikowo- proporcjowych :) Ciesze sie bardzo, ze ciastek nie podpiekalam bo wlasnie takich trzeba nam bylo. Polowek sie zachwyca. Przyznam, ze nie wyczulismy smaku dyni. Moze trzeba bylo dac jej wiecej?
Skladniki;
340 g maki
2 lyzeczki przyprawy mixed spice (mozna zastapic przyprawa do piernika)
1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
szczypta soli
2 jaja, zoltka oddzielone od bialek
70 g cukru
50 g miazszu dyni utartego na puree
170 g masla, roztopionego
1/4 lyzeczki ekstraktu wanilii
70 g orzechow pekan
50 g suszonych zurawin
30 g rodzynek (odmiana o zlotym kolorze)
Wykonanie;
Czas wykonania to ok 20 min plus pieczenie.
Piekarnik nastawic na 170C. Do miski wsypac make, proszek do pieczenia, przyprawe mixed spice i sol. W drugiej misce ubic bialka na sztywno, nastepnie wsypywac po lyzce cukru (zywajac tylko 35 g) nie zatrzymujc pracy miksera. W innym naczyniu utrzec zoltka z reszta cukru. Wmieszac puree z dyni i ekstrakt z wanilii. Cala mase przelac do bialek i delikatnie zamieszac. Dodac roztopione i schlodzone maslo, zurawiny, rodzynki i orzechy, zamieszac. Mase przelac do naczynia z maka i drewniana lyzka polaczyc skladniki. Nastepnie dlonmi uformowac waski walek, ktory nastepnie umiescic na tacy wylozonej papierem do pieczenia. Piec na srodkowej pulce piekarnika przez ok 40 min, do zrumienienia skorki i suchego patyczka. Po wystudzeniu pokroic dlugim waskim nozem na ciastka.
Autor: Ewa o 21:28 10 komentarze
Etykiety: finger food, slodkosci
sobota, 24 października 2009
Austrian curd cheesecake
Gdy zakupilam listopadowy magazyn "Delicious" i na predce przejrzalam, od razu rzucil mi sie w oczy ten senik. Wydal mi sie bardzo puszyty, mieciutki i idealny na jesienny wiezor przy kominku i goracym kubku herbaty. Poniewaz nie natknelam sie na curd wykorzystalam propozycje zastapiena go ricotta.
Skladniki;
150 g miekkiego masla
275 g cukru
550 g sera curd lub ricota
4 jaja, zoltka odzielone od bialek
100 g mielonych migdalow
100 g rodzynek (w oryginale sultans ale zastapilam rodzynkami)
50 g semoliny
3 cytryny, wyciesniety sok i otarta skorka
cukier puder do posypania
Wykonanie;
Czas wykonania to ok 20 min plus czas pieczenia.
Piekarnik nastwic na 190 C. Przygtowac forme o srednicy 23 cm. Maslo umiescic w duzej misce, dodac ser i cukier. Zmiksowac do uzyskania puszystej masy. Dodawac zoltka, po kazdym miksujac. Wsypac semoline, migdaly, rodzynki, skorke i sok z cytryny. Odstawic mase na 10 min. Bialka ubic na sztywno i wmieszac do masy. Przelac ciasto do formy i wstawic do piekarnika na 30 min. Po tym czasie przykryc kawalkiem folii aluminiowej aby wierzch sie nie przypalil i pozostawic na kolejne 30 min. Po tym czasie wylaczyc piekarnik i pozostawic w nim ciasto na godzine. Wystudzc i posypac sukrem pudrem.
Autor: Ewa o 10:18 10 komentarze
wtorek, 20 października 2009
Easiest ever chocolate fudge cake
Byl pozny wieczor, mocno po 22. Postanowilam jednak upiec cos. Przegladajac broszurke dolaczona do jednego z magazynow "Olive"- "25+ irresistible chocolate recipes" natknelam sie na to ciasto. Pomyslalam jednsak, ze takie jaies wykwintne i ze w sumie okazji nie ma... Ale chwile potem pomyslalam,z e pochmurny dzien trzebajakos uwienczyc. Ze nie musi wcale byc okazji by przygotowac cos wlasnie takiego. Bylo warto. Pyszny czekoladowy torcik. Kolejnym razem sprobuje jednak uzyc innej, mniej slodkiej masy.
Skladniki;
150 g maki ze srodkiem spolchniajacym
30 g kakao
1 lyzeczka proszku do pieczenia
175 g cukru muscovado
175 g miekkiego masla
3 jaja
1 lyzeczka ekstraktu wanilii
50 g rozpuszczonej ciemnej czekolady (uzylam o zawartosci 74% kakao)
Na mase;
200 g masla, miekkiego
200 g cukru pudru
200 g rozpuszczonej ciemnej czekolady (uzylam o zawartosci 74%)
Wykonanie;
Przygotowanie ciasta to ok 45 minut.
Piekarnik nagrzac do 180C. 2 tortownice o srednicy 20 cm wylozyc pergaminem. Wszystkie skladniki na ciasto umiescic w misce i dokladnie zmiksowac. Jesli ciasto bedzie zbyt geste dodac lyzke wody i zmiksowac ponownie. Mase rozdzielic pomiedzy dwie foremki, wygladzic powierzchnie i piec ok 30 min (do suchego patyczka). Pozostawic na 5 min w piekarniku i nastepne schlodzic na metalowej kratce. Oczyscic mikser i zmiksowac skladniki masy. Polowe masy rozsmarowac na jednym z blatow, przykryc drugim i na wierzchu rozsmarowac reszta masy. Ozdobilam owocami.
Autor: Ewa o 18:59 11 komentarze
Etykiety: slodkosci





.jpg)